Moja lista blogów

poniedziałek, lutego 19, 2018

Pewne spotkanie towarzyskie

     
                Zostałam zaproszona do pewnej Polki na flaki. Osobiście przez nią gotowane  z produktów zakupionych u w tureckim sklepie.  Bo Turcy też mają w jadłospisie flaki.
 
          Przy konsumpcji spotkali się : Ukrainiec, Mołdawianin na stałe mieszkający w Portugalii i  pracujący w Holandii, Turek i dwie Polki.
 
   Dyskusja  była przy stole dość gorąca .
 Ukrainiec twierdził ,że Bandera jest dla nich bohaterem albowiem walczył o wolną Ukrainę.

 Mołdawianin twierdził ,że ta cała Unia o d...pe  rozbić bo jemu tak było dobrze w Portugalii  przed kryzysem a teraz musi się włóczyć po Holandii bo ciągle w tej Portugalii pracy dla niego nie ma.
Mołdawia nie może do Unii bo bez Rosji jako państwo nie istnieje.. jak dobrze zrozumiałam bo wszystkie języki przecież był w użyciu.
Turek twierdził ,że Holendrzy to rasiści bo miał dobrze prosperujący zakład przez 5 lat a po pięciu latach poszedł z torbami itp.  i szlak trafił jego biznes i jego pieniądze i to wina Holendrów oczywiście. ( sam jest żonaty z Holenderką i ojciec trojga dzieci pół krwi:)))
 
   Polki cierpliwie słuchały i tylko  od czasu do czasu  oponowały jak za bardzo  było głośno . Najbardziej gorąco było przy dyskusjach  - nazwijmy to " banderowskich"...
    W  końcu  oboje z Ukraińcem ( tzn ja i on) doszliśmy do wniosku ,że oboje urodziliśmy się po wojnie, już dawno po śmierci Bandery i nie będziemy szat rozdzierać z powodu jednego faceta a i spojrzenie na historię Polski i Ukrainy mamy inne  i za mało wiemy o sobie ,żeby łby sobie rozwalać  o  historię... W końcu żyjemy tu i teraz...
a on jest żonaty z Polką ,której rodzina została właśnie z Ukrainy wysiedlona.....
   
     Dyskusje były gorące ale bez użycia noży .
Rozstaliśmy się wszyscy w zgodzie ,noże  nie były w użyciu  ,

Flaki były po polsku. Turek nam opowiedział  jak to się  je  robi po turecku. Z octem . No niestety - nie dla mnie bo ja jakoś z octem mam nie po drodze....

sobota, lutego 17, 2018

Może jednak jestem komuś potrzebna ??

                        Bo było tak.
Około trzeciej nad ranem ,znużona następnym atakiem duszności zaaplikowałam sobie  inhalacje wciągającą- wydmuchową  i czekając na  oczekiwane efekty swobodnego oddychania złapałam mojego smartfona.. Jak zwykle zaczęłam przy nim kombinować .  Ja już miałam nie pisać o moich urządzeniach elektronicznych ale się nie da ,bo ten telefon właśnie stracił głos  i o trzeciej w nocy, czekając na oddech zaczęłam usilnie pracować nad  jego odzyskaniem . No i niechcący zadzwoniłam do  Dagmary,. Ja wiem ,że przy niedotlenieniu nie powinno się zbytnio intelektualnie wyssilać a już broń  Boże  kombinować przy telefonach . jestem jednak mało widać odpowiedzialny człowiek. Na szczęście nie obudziłam Dagmary i cala spokojna udałam się na spoczynek.
   Ledwie wstałam dzwonek bezpośrednio do drzwi a w drzwiach cała zdenerwowana siostra,  zadyszana  i ściskająca mnie ,żem cała ,stoję na dwóch nogach i  oddycham...

    Okazało się, że jak zobaczyła ,że dzwoniłam o trzeciej nad ranem, to szybciutko przybiegła do mnie po drodze mając jak najgorsze przeczucia, bo Skype był wyłączony, telefonu nie odbieram ( no bo głos dalej nie działa) ,i już nie próbując dzwonićc na telefon domowy zaraz przybiegła mając po drodze wizje znalezienia zimnych zwłok.....

       Rozczuliła mnie i poczułam się  ,no dobrze , no tak jakoś ,że jednak kogoś obchodzę , przynajmniej wiem, że  itd. Balsam spłynął na mą duszę.

      Podniesiona na duchu wyjrzawszy na zewnątrz zobaczywszy słoneczko i sympatyczną pogodę , nie zważając więcej na kota siedzącego mi na piersiach postanowiłam zabrać się za jakieś porządki ,zlikwidować kurze ,wypastować stół i umyć kuchnie.
  Przyniosłąm drabinkę, przygotowałam miksturę myjącą szafki i zaczęłam działalność.
  Dlaczego do jasnej cholerki nogi mi się trzęsą jak włażę na tę drobinkę, dlaczego do pioruna idzie mi to wymywanie jak krew z nosa.  pół roku temu miałam sprawę załatwioną w przeciągu pół godziny i ta kuchnia wcale nie jest taka brudna jak myślałam. 
Kiedyś co tydzień robiłam takie  porządki i skakałam po szafkach bez drabinki a teraz???
  Przy myciu ostatnich drzwi wejściowych z mych płuc wydostawał się rzężący swiskot..
  Zawzięłam się  i skończyłam porządki , łącznie ze zmianą pościeli . Poduszki oblekałam już na siedząco bo  .. nogi mi się trzęsły.
Nie zwierzałam się już Dasi bo ona ma swoje bolączki i miała techników od spłuczek i kraników to ją też kosztowało sporo zdrowia...

Muszę do sklepu a nogi mi się dalej trzęsą .Wyciągnę nowy rower i  mam nadzieję, że dojadę z tymi trzęsącymi się nogami.
 Dojechałam, zakupiłam kawę i chlebek .. Usiadłam przed komputerem  i czytam ,czytam znakomity felieton Piotra o Żydach ,który moim skromnym zdaniem w każdej gazecie polskiej powinien był być zamieszczony wraz z linkami co do innych ,równie dobrych artykułów na temat.
 Nie zabrałam głosu w dyskusji bo  inni komentujący już tyle napisali ,że ja nic nie mogłam odkrywczego dodać... Jestem jednak pod wrażeniem wymowy tego felietonu.

 Dzisiaj poczytałam troszkę Onet (coraz gorzej mi to idzie ,bo jakieś reklamy mi włażą i nie zawsze mogę cały artykuł przeczytać ale dziś mi się udało .. Poczytałam ,że  jakaś pani w autobusie zbeształa niewidomą ,że ma nie siadać koło niej bo ona jest osobą ,do której wszystkie choroby lgną. No ok  -
 poczytałam swoje pomyślałam i zdążylam przed tymi reklamami parę komentarzy przeczytać. Co się dzieje z ludźmi??? Jeden tam pisze, że to żaden news , o czym tu pisać ,co to w ogóle jest ,że by o takim byle czym pisać . I tu się ździebko zadziwiłam .  Ciekawe czego oczekują czytelnicy.......Pewnie wiadomości ociekających krwią  i okrucieństwem....

 Nie , nie mam depresji - to jest tylko obniżenie nastroju...


     

piątek, lutego 09, 2018

Żyje w Matrixie?

       Mam telefon z polską kartą ,zarejestrowany w Polsce..Spadek po mamie..

 Od pewnego czasu przychodzą mi różne reklamy na tenże i ankiety. Czasem  , jak mnie pytanie  zaintryguje do sobie odpowiem.
  I tak na pytanie ,czy w następnych wyborach głosowałabym na pis ,tak /nie .Odpowiedziałam :nie
Odesłali mi SMS-a z adnotacja - błędna odpowiedź. :))
 Na pytanie czy uważam ,że bracia Kaczyńscy wyraźnie podnieśli poziom patriotyzmu u Polaków tak,czy nie : odpowiedziałam  nie  - i znowu otrzymałam  SMS-a  - błędna odpowiedź!!!!

  wiem, wiem ,że  jeśli ja uważam ,że wszyscy są nienormalni to  najpewniej ja jestem coś nie tego.  Widać mam talent do udzielania błędnych odpowiedzi...

    NFZ przysłał mi aż dwa listy.   Wątroba mi się przewróciła na lewą stronę . Chwilowo  nie mogę  zadziałać telefonicznie bo tu karnawał  i do CZ w Tlburgu nie ma co dzwonić . Zresztą późno już jest i panowie   urzędnicy pewnie szykują się na karnawał.
              Tuż za rogiem mam biuro CZi umówiłam się na poniedziałek ,że pójdę  i posprawdzam wszystko co trzeba.

       Otóż NFZ mi pisze, że dzisiaj ,czyli 12 .02  2018 !!roku  został odesłany wypełniony druk E205 do ZUS w celu rozpatrzenia w/g kompetencji (!?)

  W drugim liście  czytam ci ja , że NFZ informuje ZUS iż odsyła im ten nieszczęsny druk E205 z informacja ,że oni pracują (czyli NFZ) na druku  E100.

      Czy może mi ktoś wyjaśnić kto tu z kim gra w kulki.

   Postanowiłam nie umrzeć wcześniej aż wywalczę to co chcę .  Żadna  instytucja  nie będzie mnie bezczelnie okradać z ciężko wypracowanych pieniędzy.
   
Jestem podwójnie ubezpieczona  :))  to nic tylko się leczyć... Jak mi w Polsce zrobią przeszczep nowych płuc to ja się odczepię od ZUS.... A, że to jest raczej mało prawdopodobne to się nie odczepię ani od NFZ ani od ZUS !!!!


czwartek, lutego 08, 2018

Kochany NFZ i jeszcze bardziej kochany ZUS

                      Zwyczajnie mnie trafiło.
NFZ nie daje znaku życia, dalej nie wiem co oni w końcu ustalili.  I czy ustalili .  Cisza głucha  a ZUS dalej mi wypłaca emeryturę , potrącając z niej oczywiście składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Niedługo będę obchodzić trzylecie załatwiania sprawy.....Na razie siedzę cicho , bo zmagam się z kolei z ZUS.

    Bo proszę państwa to, że ZUS doskonale wie, gdzie mieszkam i na mój adres przysyła mi regularnie rozliczenia (w tym wysokość składki zdrowotnej)  to w tym roku przeszedł sam siebie.  Przysłał mi mianowicie druk  ENP do wypełnienia. W dwóch językach....
    Ten druk nie jest trudno wypełnić. Szkopuł w tym ,że  mam dane podpisać i podpis ma być potwierdzony proszę ja was. Przez  : a - ambasadę, b - radcę prawnego. Termin odesłania druku jest do 28.02.2018 ,jeśli nie zdążę i nie  wykonam  poleceń to  mi zawieszą wypłacanie  emerytury....

      Trafiła mnie cholera.   Usiłowałam  skontaktować się najpierw z ZUS - i proszę ja was rozmowa była szalenie budująca. Ja nie jestem dyplomatką - ale na stwierdzenie pani, że  mogę przyjechać do W-wy i nic wtedy nie muszę potwierdzać  to  mnie  skręciło. 

  W ambasadzie w Den Haag  bardzo komfortowo wyznaczono mi termin  prze internet nie pytając oczywiście o możliwości  dojazdu itp na 14- tego , na godz. dziewiątą. Cholera  mogłam mieć późniejszy termin z póżniejszą  godzina ale mnie przecież nie o to chodzi ,żeby było później ale wcześniej. Do Hagi muszę jechać pociągiem (koszta) z przesiadkami, itp . Na dziewiąta trudno mi będzie zdążyć.. Plus w ambasadzie wnieść  opłatę za uwierzytelnienie mojego podpisu.
  Skontaktowałam się  z radcą prawnym w Roermond. Koszta - 68,50 Eu.  Termin na 15-tego bo tu szaleje karnawał i pan radca jest  zamknięty.
 
      Wybrałam radcę prawnego . Do niego pojadę rowerem.  Na dziesiątą rano zdążę na pewno.
Potem nadam ekspresem list zwrotny do ZUS.  Stówa eurusiów nie moja.
   
      Rozmowy z panią w konsulacie i  z konsultantką w ZUS doprowadziły mnie do stanu wrzenia.
Pani w konsulacie beztrosko stwierdziła, że raz w roku mogę się wydatkować na ZUS- owskie widzi mi się.. Takie są polskie reguły i już.
     Ja tu chodzę i załatwiam różne sprawy w Holandii . Też przez internet. Nikt nigdy nie kazał mi potwierdzać podpisu.  Pani poza tym stwierdziła ,że jeszcze nigdy nie widziała zadowolonego petenta z pracy urzędników. Heh, i poskarżyła się ,że  takich  spraw jak moja biedny konsul musi załatwiać 90 dziennie. Biedactwo , taaki przepracowany.
 Pani konsultantka w ZUS beztrosko stwierdziła a czemuż to ach czemuż ja nie chcę podarować tych paru groszy składki zdrowotnej Zusowi... No ręce i nogi opadają. Przecież mogę się leczyć w Polsce buhahah....

  No powiedzcie  czy naprawdę w tłusty czwartek  ja się muszę tak denerwować ...


poniedziałek, lutego 05, 2018

Wiem, że dawno mnie tu nie było

   Bo niby nic się nie dzieje. Nie ma o czym pisać. Żadne ogromne przemyślenia mnie nie łapią i coraz mniej mnie obchodzi świat zewnętrzny...Żyje w moim świecie.

Nic się nie działo??? Ależ działo się.! Kupiłam nowy rower i chyba już zupełnie mi nogi wysiądą, bo ten akurat  ma przedni napęd ,zwie się Taunus, i zapycha jak mały samochodzik. Raz pedałkiem nacisnę i sam jedzie. ..Kupiłam NOWY rower prosto ze sklepu za cenę nowej baterii do starego. No proszę zysk. Stary muszę sprzedać ( bo jednak aż taka bogata nie jestem i nie wiem jak to zrobić ,żeby owca była cała i futerko grzało) To znaczy ,żeby wyjść na  swoje i  całkiem nie zbankrutować...

    Była córka ,cała znerwicowana .Przyjechała się wygrzać w domowym ciepełku i otrząsnąć po śmierci kota. Okazało się ,że ten drugi - Kazimir też na nerki jest chory i teraz musi go odchudzić ,karmić specjalnym żarciem, którego kot nie lubi i nie chce i mordę drze ,że mu się nie dogadza na jego smak. Specjalne żarełko jest drogie ...no ale cóż..Poza tym regularne wizyty u weterynarza...
 Zwierzęta są miłe ale przychodzi czas  na starość a ta wcale nie jest lepsza u zwierząt niż u nas...

   Nie ,nie będę pisać o starości . Mam swoje lata lecz serduszko jakby obumarło. Może to zima i zbieram siły przed wiosną ,może jakieś inne sprawy a na pewno niedotlenienie ( jak mała pojemność płuc to chyba niedotlenienie??, ) bo jakaś taka ospała się zrobiłam . Do czasu...
 
     Bo tak , przeszłość mnie dopadła  w postaci Kurew. Kurew się odezwała i wyraziła chęć odnowienia ,kuźwa noga  "przyjaźni". No adrenalinka mi skoczyła i nawet wysprzątałam  mieszkanie bo sobie miejsca nie mogłam znaleźć.  Dałam jasno do zrozumienia  ,że nie ma mowy o jakiejkolwiek rozmowie . Ciągu dalszego nie było ...

  Swoją drogą - nie rozumiem ludzi. Gdybym komuś zrobiła świństwo ,to ofiarę tego świństwa omijałam bym  szerokim łukiem ...Nie chciałabym żadnej konfrontacji.... A tu zjawia się proszę ja was Kurew jakby nigdy nic  i  odnawia coś co dawno umarło....Bezczelność  czy jak to inaczej nazwać ?/?

    Wracając do córki - szuka pracy w Holandii .Jak znajdzie to nastaną dla mnie ciekawe czasy....

 I to by było na tyle  w moim ostatnio nudnym życiu ,w nudnej Holandii... Czas coś wymyślić ciekawego ale jakoś mi się na razie nie chce

piątek, stycznia 19, 2018

O aborcji, o skandalicznym głosowaniu , o Owsiaku i tam takie bajdurzenie

        Przelała się fala dyskusji na temat aborcji, o odrzuceniu wniosku obywatelskiego, o opozycji ( taka w Polsce jest?) o in vitro i aborcji.....

      Moim  zdaniem    piszę do wszystkich przeciwników  aborcji -  kobieta też człowiek.  Nikt nigdy nie powiedział ( chyba ,ze jak to określiła Doda gdzieś w Biblii jakiś święty , napalił się jakiś ziół i   napisał ,ze kobieta to już za sam fakt ,że urodziła się kobietą powinna być karana) hmmm. No cóż pewnie ten święty miał jakieś genderowskie ciągoty i podejrzanie kochał zwierzęta...
   Współcześnie Korwin Mike wsławił się na forum europejskim osławionym tekstem o kobietach o mniejszym rozumku gdzie do dzisiaj w kabaretach niemieckich skutecznie się z niego nabijają....

    Mniejsza o Korwina i świętych. Medycyna od bardzo dawnych czasów porobiła postępy,  tak jak i osławione babki były znane od niepamiętnych czasów bo przecież jak wiadomo  - różnie to nawet z hrabiankami bywało...

       Skoro są środki antykoncepcyjne ,skoro  są prezerwatyw(okazuje się ,że w dobie AIDS niezwykle potrzebne) i żadne z tych środków nie daje 100 procentowej gwarancji nie zajścia w ciążę to niestety i kobieta i mężczyzna musi się liczyć z konsekwencjami "chwilowego zapomnienia"...
       I moim zdaniem za wszelkimi aborcjami " na życzenie" stoi mężczyzna( no, może nie za wszystkimi ale za dużo, duuuużo),bo to nie ten czas, bo co będzie jak żona się dowie, bo nie stać nas na następne dziecko , bo nie chcę mieć dzieci itp bardzo racjonalne  ,bardzo  dobrze wyważone argumenty...

   Teraz dzieci, ,czy płody rozpoznane jako uszkodzone, z zespołem dauna czy jakieś inne schorzenia...

   W tym wypadku nie ma przecież nakazu - jeśli rodzice chcą się zmagać z chorobą tego dziecka, jeśli ich stać na to i czują się na tyle silni ,że dadzą radę i pomimo wszystko chcą mieć to dziecko to nic nie stoi na przeszkodzie...A jeśli nie ??   Dlaczego ma się kobietę ( bo to niestety ona musi urodzić ) zmuszać do rodzenia chorego dziecka....Kobieta wie ,kiedy da radę  a kiedy nie..Co powiedzieć matce pięciorga dzieci ,która dowie się ,że to następne będzie chore???

   I  w takiej sytuacji ,jeśli kobieta decyduje się na aborcję powinna  ona - moim skromnym zdaniem być refundowana przez  NFZ .Bo jedno chore dziecko kosztuje więcej ni jedna skrobanka. I być może jeden związek uratowany bo jeszcze zwykle jest tak, że tatuś po zmaganiach z chorym dzieckiem nie wytrzymuje psychicznie  i daje w tył zwrot zostawiając matkę samą z problemem. Dobrze jeszcze jak alimenty płaci...
 Podziwiam kobiety ,które decydują się urodzić chore dziecko . Walczą o zdrowie ,szczególnie w warunkach polskich gdzie 500 + przecież nie załatwi wszystkiego...Ale też niech mają wybór - nie przymus.
  Usuwana ciąża " na życzenie " nie powinna być refundowana. Takie moje zdanie drobne - jakieś konsekwencje nieodpowiedzialności trzeba ponieść .Ale zmuszać kogokolwiek do rodzenia  jest zbrodnią.
Organizm kobiety jest tak zbudowany ,że przeważnie chce tego dziecka obojętnie jest czy on chce czy nie chce. jednak kobieta wie na ile ją stać . Mówimy o kobietach a nie bezmózgich...
   Bardzo często nie ma wyboru jednak...

In vitro - nie rozumiem o co ta cała dyskusja i po co w ten spór wtrąca się kościół i jakieś pro live.
  Po to są badania naukowe proszę kościoła ,żeby pomóc ludziom żyć(ja tu nie mówię o naukowcach co z bronią atomową  eksperymentują)...
 Jedne  cierpią na nadmiar (głośna sprawa amerykańskich rodziców ,12 dzieci !i wszystkie żyjące w traumie)czy dzieci w Polsce w beczce, zabite, inne cierpią na ich kompletny brak. Albo partner ma coś z plemnikami albo ona z jakichś powodów nie. In vitro jest ratunkiem... I powinno ,może niezupełnie ale chociaż w części refundowane...Tutaj nie mam wątpliwości...

  I lubi panowie - chętnie dyskutujecie o tym czy za ,czy przeciw , o odpowiedzialności ,o  byciu kobietą a może w końcu zechcielibyście wysłuchać kobiet. Bo to tylko one zbierają żniwa swojej i partnera nieodpowiedzialności.

   Kobieta podobno jest od rodzenia . Nikt jej się nie pyta czy chce czy nie chce. Ja już nie mówię o dzieciach z gwałtu czy jakiś innych, strasznych wypadkach. Wielka dyskusja o aborcji  gdzie tysiące dzieci wojen rożnych są pozostawione same sobie i nikt , nawet zagorzali antyaborczycy( o ,ale mi się fajne słowo udało) nie interesują się ich losem ,ich traumą ,bo nasza chata z kraja a to wszystko ciapate....nie nasze  nie polskie itp podobne brednie....

    Owsiakowi każdy jeden minister zdrowia w Polsce powinien buty lizać ,każdy polityk od lewa i prawa ręce całować bo on więcej dla służby zdrowia zrobił i robi niż wszystkie ministry razem wzięci a nie powinien. Bo od tego jest służba zdrowia i .......(.tu użyłam brzydkich wyrazów ) NFZ ,żeby sprzęt kupować, bo od tego jest służba zdrowia ,żeby organizować kursy pierwszej pomocy, nie Owsiak. Za to ,że to robi sypią się gromy a szczególnie wsławił się niejaki Jaki. Już nie wspomnę o jednej przekupie...
Jaki - jak ci nie wstyd - Masz chore dziecko ,które przez całe życie będzie zależne od Ciebie i służby zdrowia będzie zależało jego istnienie. I nigdy nie wiadomo czy zawsze będziesz na topie - może się zdarzyć ,że możesz być  bezrobotny bo koneksje się skończą np . I wtedy być może Owsiak będzie dobry???
Albo bo znany jesteś z wrednego charakteru znudzi ci się zmaganie z kłopotami związanymi z dzieckiem i pójdziesz sobie w siną dal zostawiając żonę i dziecko... bo co ,, tak najłatwiej.....
    Jednym słowem - ulało mi się .....

 





   

czwartek, stycznia 11, 2018

Z czego śmieją sie Holendrzy i z czego śmieję się ja...

         Na początek cytaty z kabaretu holenderskiego...

 Przychodzi baba do lekarza..
- panie doktorze, ja właściwie to zdrowa jestem ale chciałabym powiększyć biust..
- ach ,wie pani ,mam świetną metodę bezinwazyjną chirurgicznie ,na pewno to pani pomoże rozwiązać problem.
- mianowicie????
- codziennie o godz . dwudziestej będzie pani ruchem posuwistym masować piersi  śpiewając przy tym  "ach jak mi dobrze jest w pozycji tej " itd...

Pani zadowolona poszła .Siedzi sobie w knajpeczce .Nagle patrzy - o, dzwudziesta ,więc zaczyna masować sobie te piersi i śpiewać" " och jak mi dobrze" ,kiedy do knajpy wchodzi facet i masuje  klejnoty śpiewając przy tym  dingilaj,dingial talal dingilaj....


   W galerii sztuk wszelakich dystyngowana  starsza pani zwiedza galerię w towarzystwie swojej córki. Staje przed obrazem i głośno krytykuje - 
- mój Boże, jaki bohomaz, zupełny brak proporcji, kolorystyka tych ubrań na portrecie tragiczna,  to nie  ma nic wspólnego ze sztuką....
- mamo - szepce córka to ucha - to jest lustro !
 
      Do poczekalni u lekarza wchodzi mężczyzna zleekka widać zdenerwowany. W poczekalni już siedzi inny pan i czeka na zaproszenie do lekarza.  Zobaczył nowo przybyłego i żeby się nie nudzić pyta
-  co panu dolega? z czym tu pan przychodzi
- ach pozwoli pan , że jednak zachowam to dla siebie i doktora bo to krępujące jest
-ależ dlaczego - w końcu jesteśmy mężczyznami
- no wie pan ,mam na penisie taką czerwoną obwódkę - mówi bardzo zażenowany delikwent.
- no i nie ma się czego wstydzić , ja z tym samym przychodzę! po czym pan ciekawski został wezwany do lekarza.
Wychodzi z podniesioną ręka i mówi do  zażenowanego - nie ma strachu -,wszystko jest w ok..
Po czym pan  zażenowany został wezwany do lekarza . Pan doktor jak zwykle zapytał co panu dolega, pan zażenowany powiedział i pokazał na co po obejrzeniu korpusu delicti doktor zafrasowany mówi :
- oj, bardzo to nieładnie wygląda, załapał pan brzydką chorobę. Bez penicyliny się nie obędzie, terapia będzie dość długa...
- ależ jak to , ten przede mną miał to samo i powiedział, że to nic takiego!
- ach ten , ale to była szminka!!!

A  czego śmieję się ja?/?
 Oprócz dowcipów mniej lub bardziej śmiesznych z  holenderskich kabaretów  śmieję się z siebie.
Bo jednak wydawało mi się ,że da się porozumieć z NFZ w sprawie składek na ubezpieczenie zdrowotne. Jednak nie udało się póki co doprowadzic mi sprawy do pożądanego  końca. Historia trwa już dwa lata ....I sobie trwa .Można umrzeć ze śmiechu. Każdy list z NFZ zaczyna się od śłów , że od 2014 roku płaci się składkę zdrowotną tylko w jednym kraju EU i oni stoją na straży moich praw obywatelskich itp podobne bzdety.
 SVB  katuje mnie rozliczeniami z całego mojego  życia pracowniczego i które w końcu  podobno zostały przesłane do NFZ..
Przed świętami NFZ przysłało mi pisemko ,że  ponownie zwróciło się z prośba . Czyli papiery z SVB idą przez Kamczatkę , albo pieszo hmmm...
Obśmiałam się jak norka...

Z czego się jeszcze śmieję? No cóż , nowiutka drukarka odmówiła mi współpracy ( a ja nic, tylko coś muszę drukować) . Ja siedziałam i kombinowałam, obie z Dagą siedziałyśmy i kombinowałyśmy - nic  - pupa blada, Jak  się cholewka jedna zawzięła tak  powiedziała - nie będę pracować i już -  i nie pracowała. Przyjechał siostrzeniec i zabrało mu dziesięć minut uruchomienie mojego sprzętu . To się w pale nie mieści jaka jestem kaleka techniczna....

   I jeszcze - okazuje się ,że można zupełnie nie świadomie wkładać kabelek nie do tej dziurki....

I to by było na tyle w sprawie dobrego nastroju na początek roku :))