Moja lista blogów

niedziela, stycznia 01, 2017

Pierwszy post w tym roku czyli o szczęśliwości, Sylwestrach itp....

                       Wczoraj obudziłam się rano z poczuciem szczęścia. Tak  - dobrze mówię.
Jak wspominałam - wizyta mojej córki naładowała  mnie tak pozytywnie jak nigdy przedtem .
   Nasze relacje były trudne, zwykle kończyły się delikatnie mówiąc różnie. Tym razem czas spędzony razem obył się bez zgrzytów i to była praca nas obydwu. Obie - a nie tylko ja, chciałyśmy sądzę tego samego - takiego prawdziwego porozumienia i zrozumienia się nawzajem.
   I to się udało.   I to tak naprawdę wprawiło mnie w ten stan szczęśliwości ,który nie  pamiętam  kiedy ostatnio miałam - chyba coś podobnego miałam jak ją po raz pierwszy  mi przyniesiono do karmienia po połogu. Wtedy miałam jednak tylko osiemnaście lat i to było jednak troszkę inaczej...
 
    Ten stan mój był tak intensywny, że nie chciałam sobie go psuć żadnym balowaniem sylwestrowym, nie chciałam widzieć żadnych przypadkowych gości ani nie chciałam nigdzie być. Chciałam trwać.

   Tak nawiasem mówiąc - moje Sylwestry zwykle były samotne i pracowite. Byłam w życiu na kilku balach, które mi jakoś nie zapadły w pamięć, Nawet ten spędzony na "Batorym". Tak - bo w stanie wojennym pojechałam sobie na rejs po Bałtyku   na "Batorym". Bo "Batory" nie był wypuszczany poza granice wód terytorialnych a zarabiać jakoś musiał. Więc zorganizował  rejs Sylwestrowy. Przez tydzień jednak były różne bale na tym statku i właściwie jeden od drugiego różnił się tylko nazwą. A to bal kapitański, a to bałtycki a to jeszcze jakiś inny  i Sylwester...
 "Batory" zakończył swój żywot i mam tę dziką satysfakcję ,że wiem jak się na nim zgubić. Wiecznie szukałam swojej kabiny i miałam trudności z rozpoznaniem na drzwiach  pryszniców pań i panów. Panowie byli narysowani w szerokich ,marynarskich spodniach i naprawdę można było się pomylić  Byłam tez świadkiem jak grupa Afgańczyków obchodziła swoje wesele. Żeby było śmieszniej - oni mieszkali w pierwszej klasie i już podobno drugi turnus wykupili.....

    Potem dopóki byłam średnio młoda to jakoś się tak składało,że akurat na Sylwestra nie posiadałam partnera a kto zaprosi samotną ,dość ładną ,żywą konkurencje na sparowane przyjęcie??

Owszem były prywatki u siostry ,które sobie miło wspominam a później nastąpiła trudna rzeczywistość. Trzeba było pracować a że pracowałam w restauracjach różnych to Sylwester akurat był najbardziej lukratywną nocą w roku.
   I zamiast się nudzić w domu szłam pracować. Przecież w pracy też były jakieś życzenia,muzyka i inne przyjemności.
  Pamiętam szczególnie jedna taką noc sylwestrową w Roermond .
To była luksusowa restauracja, ja miałam na zmywaku pracować gdzie urządzenia wprawiły mnie w zachwyt. Jedna zmywarka była do szkła a druga do innych talerzy. Garnki i patelnie zmywał kucharz - ja tylko szkła i talerze i sztućce.
Bardzo mi się to podobało  Żaden problem załadować maszyny, tym bardziej ,że zmywarki restauracyjne to nie to,że godzinę się coś tłucze. Nie - to jest bziuk,pięć minut i po krzyku .Rozładowanie,załadowanie  itp. Tak do czwartej nad ranem - Sylwester przecież był..Na koniec szef bagażnik mojego skuterka zapakował winami  - a tak i szampanami ,które ledwie były napoczęte. Wracam tym moim jorgusiem a tu słyszę jakieś paf gdzieś za mna  To otwierały się szampany.
  W drodze  do Herkenbosch mijałam więzienie. I na wysokości tego więzienia mój Jorguś zaczął wyć jak głupi. Pewnie wszystkich strażników postawiłam na nogi. To zepsuł się auspruch. Nie wiem jak to po polsku się nazywa.
   I tak wyjąc i ociekając winem zajechałam do domu gdzie Leo wraz   z Kurrew sympatycznie spędzali tę ostatnia noc w roku.

     W tym roku nie chciałam nic. Chciałam przeżywać moje  zadowolenie, to poczucie irracjonalnego szczęścia sama ,przy tv ,komputerze z blogowiaczami .
  I poszłam spać dalej zadowolona jak zwykle ,każdej innej nocy.
 
  I wiecie co - dalej jestem zadowolona....
   
       Z ludźmi ,których kocham nie muszę mieć codziennego kontaktu . Ważne ,że wiem,że są ,że wiem jak im idzie,. I wiem,że niektórzy z nich też mnie lubią...

 
 

18 komentarzy:

  1. Przypominam nieśmiało, że pod reką masz też kogoś kto Cię lubi....tak troszkę :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież między innymi o tym myślałam :))

      Usuń
  2. To się nazywa dobre rozpoczęcie roku. Niech tak już zostanie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. CHyba jeszcze nigdy tak jakoś dobrze uczuciowo nie zaczynałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj ten stan mocno, przez cały rok!!!!!!!!to moje noworoczne, dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Klik dobry:)
    Taki stan trzeba pielęgnować i jak kwiaty podlewać.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podlewam jak mogę. Wszystkiego naj,naj...

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się ten stan ducha! :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc - mnie też

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze w życiu są dobre relacje rodzinne. Myślę, że z wiekiem stanie się to priorytetem. Ta ciepła ręka dziecka będzie najbardziej potrzebna, kiedy przyjaciół zacznie ubywać.
    Zasyłam moc serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. Relacje rodzinne. Tak - bardzo ważne. Temat rzeka ...
    Dla mnie w tym momencie najważniejsze jest porozumienie i zrozumienie się nawzajem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie. U mnie obecnie przewala się rodzinny niż emocjonalny i pierwszy raz odkąd pamięcią sięgam nie mam ochoty robić z nim porządku. A skoro ja nie, to inni też. Bo zawsze to ja brałam całe towarzystwo do kupy. I tak się przyzwyczaili, że przyjdę i ponaprawiam, że teraz nie wiedzą, czy się obrazić śmiertelnie, czy co.

    A niech się sami we własnym sosie kiszą. Ja mam dość. I trudno.

    Życzę Ci, kochana, podtrzymania tego ciepła w sercu jak najdłużej. Kiss Kiss Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dystans do niżów rodzinnych jest wskazany. I doza egoizmu . Na dłuższą mete - zyskujesz. Wiem z doświadczenia.

      Usuń
  12. Choć jestem Ci dalsza niż bliższa, lubię Cię bardzo, za to Twoje poczucie humoru, samotność, której się nie wstydzisz, a wręcz ją lubisz(ze mną pod tym względem jest gorzej. Nie lubię jej.). Pozdrawiam Ciebie i Córcię w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję Ci i życzę również samych słonecznych dni.
    Lubię moją samotność z lenistwa. Sama ze sobą nigdy się nie nudzę.Zyję sama ale nie czuję się samotna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek interesujący nigdy nie nudzi sie we własnym towarzystwie...

      Usuń
  14. Hmm...mam to uważać za komplement??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby to wymagało przypisów? ;-)

      Usuń